My, polani …

Droga do Tajemnicy

   Są przesłanki, że tak. W rozdziale 13 Ewangelii św. Mateusza czytamy: „Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano.(…) Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją.” Retorycznym pozostaje pytanie, czy także nam, współczesnym chrześcijanom dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, czy poznajemy zaledwie przypowieści? Pismo Święte jest interpretowane na wiele sposobów. Chrześcijaństwo nie było jednak początkowo religią księgi a religią ustnego nauczania. Jezus nie napisał księgi mimo, że umiał pisać. Czy gdyby nauczał wyłącznie Słowa, napisanie Księgi nie powinno być czymś oczywistym i koniecznym?

  W pierwszych wiekach dominował przekaz ustny ewangelii – dobrej nowiny o królestwie niebieskim (a nie o życiu Jezusa), choć rozpowszechniane były wśród chrześcijan różne pisma dotyczące Jezusa i jego nauki. Oprócz tych uznanych w IV wieku za natchnione i stanowiące Nowy Testament, istniało wiele innych nazywanych dzisiaj apokryfami. Chociażby Ewangelia Tomasza, napisana w I wieku naszej ery, najprawdopodobniej w tym samym czasie co hipotetyczne źródło Q, najstarsza zaginiona księga na podstawie której powstały Ewangelie kanoniczne. Apokryf Tomasza, mimo, że nie jest sprzeczny z Nowym Testamentem, poszerza prezentację nauki Jezusa w sposób nieakceptowany przez Kościół.

  Jednym z ważniejszych przykładów wielkiej siły, a także spontanicznego i gwałtownego rozwoju chrześcijaństwa w pierwszych wiekach naszej ery, jest powstanie na pustyni egipskiej, najstarszej w tej religii formy życia zakonnego. Życia rozwijającego praktykę duchową pustelników, której treść przyciągnęła tysiące ludzi. Wśród nich na szczególną uwagę i namysł zasługuje Ewagriusz z Pontu, również ze względu na wielość zachowanych rozpraw jego autorstwa.

  Mnich ten spróbował opisać podstawy i wprowadzenie do praktyki duchowej, którą uważał za istotę nauki Jezusa, a której sam nauczał i w której się doskonalił. Na podstawie jego rozważań stworzono w Kościele katolickim katalog grzechów głównych. Jemu samemu natomiast nie chodziło o listę zakazów, lecz o świadomość źródeł zła. Uderzające jest niezwykłe podobieństwo zaleceń religijnych Ewagriusza do wschodnich dróg rozwoju duchowego. Do reguł medytacji, wymagającej wieloletniej pracy, zmieniającej stan świadomości praktykującego i uwalniającej go od wszelkich namiętności.

  Początkiem zbawienia jest dla Ewagriusza poznanie samego siebie. „Kto pragnie iść „drogą” Tego, który powiedział Ja jestem Drogą i Życiem, powinien uczyć się od tych, którzy wcześniej nią wędrowali…”. Ewagriusz wskazuje w swych pismach na istnienie ośmiu złych, demonicznych energii atakujących świadomość człowieka i próbujących nią kierować. Złych duchów, które nas używają.

  Ich imiona to: Orge (gniew), Porneia (nieczystość), Gastrimagia (obżarstwo), Hyperefania (pycha), Filargyria (chciwość), Lype (smutek), Kenodoxia (próżność, pragnienie sławy) i Acedia (zniechęcenie). Siły te to przyjemności wrogie człowiekowi, o natrętnym i uzależniającym charakterze. Pojawiając się w różnych proporcjach i z różną intensywnością w poszczególnych ludziach, uniemożliwiają działanie prawdziwej duchowości człowieka.

1 2 3 4 5 6 7 8