My, polani …

Zawołanie ratujące wolność

   Najbardziej popularna obecnie etymologia nazw Polska i Polonia wywodzi je od słowa „pole”. Wydaje się to jednak z wielu powodów błędne. Góra Ślęża, jezioro Gopło czy rzeka Wisła, to elementy środowiska przyrodniczego bardzo indywidualne i stworzenie od nich nazw plemion jest czymś naturalnym. Pole natomiast to obszar tak mało charakterystyczny poprzez swoją powszechność, że utworzona od niego nazwa nie wskazywałaby niczego szczególnie wyróżniającego. Zastanawiać też musi szybkość, z jaką ta nowa nazwa została przyjęta przez plemiona podlegające Bolesławowi oraz szybkość jej rozprzestrzeniania się
w Europie w pierwszych latach XI wieku.

   Jeśli jednak przedstawiona hipoteza dotycząca wprowadzenia przez Bolesława zakazu handlu chrześcijanami jest prawdziwa, to zawołanie ochrzczonych: „my polani” lub „my poloni”, zawołanie ratujące wolność, zabezpieczające przed sprzedaniem, jest prawdziwym źródłem nazwy narodu polskiego. Ze sposobu traktowania przez Piastów poddanych jak swojej własności, wynika, że dla zwykłej ludności nie było wtedy różnicy między poddaństwem a niewolą. Zasadę „polani nie mogą być sprzedani” można więc uznać za pierwsze uprawnienie obywatelskie. Forma wprowadzenia chrześcijaństwa w Polsce uzyskuje w takiej interpretacji, mimo swej duchowej powierzchowności i instrumentalności, wartość konstytuującą naszą wspólnotę.

   Otton III zmarł przedwcześnie, zabrakło więc jego poparcia dla dalszych planów politycznych Bolesława, lecz chrystianizacja Polski została przeprowadzona skutecznie
i całkowicie – wszyscy zostali polani. I za to właśnie kronikarze tacy jak np. Adam z Bremy, określali Bolesława tytułami
Rex Christanissimus – Król Arcychrześcijański, czy Athleta Christi.

  Projekt polityczno-cywilizacyjny został częściowo zrealizowany, przekaz duchowy nie.  Między innymi i w taki sposób rozprzestrzeniało się chrześcijaństwo 1000 lat po Chrystusie, w przeciwieństwie do pierwotnego chrześcijaństwa, które miało własną energię rozwojową.

  Chrześcijaństwo w swoich początkach nie tylko nie otrzymywało żadnego wsparcia państwowego czy instytucjonalnego, ale było bardzo gwałtownie i okrutnie zwalczane. Zaskakujące jest więc zarówno niepohamowane tempo jego rozprzestrzeniania się jak i to, że wzbudzało tak wielkie, religijne zaangażowanie tak wielu ludzi. I lawinowy wzrost liczby wyznawców.

  Tłumaczenie tego działaniem nadprzyrodzonym nie wystarczy, tym bardziej że w dzisiejszym chrześcijaństwie aż takiej zapalającej siły nie widać. Ci którzy twierdzą inaczej, niech sobie odpowiedzą, czy w imię swojej wiary są gotowi stanąć na arenie i zostać publicznie, żywcem zjedzeni przez stado wściekłych z głodu hien. A nie byłaby to szybka śmierć. Takim właśnie sprawdzianom poddawano wielu pierwszych chrześcijan. O czym więc zapomnieliśmy? Albo co zostało ukryte? Przekaz jakiej wiedzy czy praktyki duchowej został przerwany?

1 2 3 4 5 6 7 8